wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 33

-Ty pieprzony, cholerny egoisto!- wykrzyczałam. Przeszłam na drugi koniec balkonu, ale zaraz po chwili ponowiłam nerwową wędrówkę. Mario stał przy barierce i przypatrywał mi się.
-Masz mi coś jeszcze do powiedzenia?
Zatkało mnie. Obrzucam go błotem a on ze stoickim spokojem pyta czy mam mu coś jeszcze do powiedzenia?!
-Masz mi coś jeszcze do powiedzenia?- powtórzyłam za nim- Czego ty się spodziewasz?! Że pogratuluje ci dobrego wyboru? A może, że zacznę cieszyć się razem z tobą?!
-Szczerze? To...
-Nie chce znać twojego zdania, do cholery!- przerwałam mu- Jesteś nic nie wartym gówniarzem, dla którego liczą się tylko pieniądze. Myślałam że fani i Borussia coś dla ciebie znaczą, ale najwyraźniej się pomyliłam. "Dortmund to mój dom"- zacytowałam go- Taki dom, że aż go zmieniasz. "Chce zostać w Dortmundzie na całą swoją karierę". Borussia Dortmund zmieniła nazwę na Bayern Monachium? Bo sobie nie przypominam.
-Nikki, proszę cie.
-Teraz to mnie prosisz?
-Nie chce żeby wszyscy sąsiedzi cie usłyszeli.
-Oni już o tym wiedzą debilu! A swoim klubowym kolegom powiedziałeś, czy może dowiedzieli się przez facebooka?
-Nika, przestań.
-Nie przestanę. Ja nawet nie mam ci za złe tego że chcesz zmienić klub. Jesteś młodym, dobrym zawodnikiem to normalne że chcesz się rozwijać. Zrozumiałabym każdą ligę. Hiszpańską, angielską kuźwa Mario nawet włoską ligę bym zrozumiała. Ale nie umiem uwierzyć że zostajesz w Bundeslidze, tylko zmieniasz klub. Idziesz do swojego największego rywala! Jesteś smarkaczem dla którego liczy się tylko kasa. Zapomniałeś o wszystkim, w ślepej pogoni za sławą.
-To nie tak...
-A jak?! Manager cie namówił? Nie bądź głupi, masz swój rozum, i potrafisz pokręcić tą swoją pustą głową i powiedzieć "nie". Ty po prostu nie chcesz. Okłamywałeś wszystkich przez cały ten czas.- pokręciłam głową z niedowierzaniem, czując zbierające się w oczach łzy- Wiesz co? Nie czekaj do lipca. Idź sobie do Monachium już teraz, bo nie mam ochoty patrzeć na tą twoją fałszywą gębę.

*

Opuściłam mieszkanie w wielkim wzburzeniu. Zsunęłam na nos okulary słoneczne, by nikt nie widział moich łez. Łez smutku, mieszających się ze łzami wściekłości. Teraz jeszcze powinien spaść deszcz, żeby jeszcze bardziej mnie dobić pomyślałam z goryczą. Na deszcz jednak wcale się nie zapowiadało. 
Bolało że odchodził. Z największego idola, stał się nic nie wartym gówniarzem. Zerem. Niech sobie idzie pomyślałam Ale niech nie robi tego kosztem zaufania fanów, których tak długo okłamywał. To jego kłamstwo bolało najbardziej. "Dortmund to mój dom". Raczej marny, skoro przenosisz go do konkurencyjnej drużyny. Skąd w nim ta zmiana? Ach, no tak. Pieniądze. 
Kopniakiem otworzyłam drzwi do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Niech robi co chce. Jest dorosły. Podobno. Bo zachowaniem przypominał mi raczej rozkapryszonego pięciolatka. 
-Nikki, wszystko w porządku?- Iggie weszła cicho do pokoju. Ułożyłam twarz w poduszce, tak by tłumiła mój szloch- Co ty? Płaczesz? Coś się stało?
-Włącz facebooka to dowiesz się co się stało- burknęłam. 
-Przestań. Chce sie dowiedzieć od ciebie.
-Nie ma sensu. To mnie nie dotyczy. 
-To dlaczego płaczesz? 
-Bo dotyczy gówniarza, zwanego piłkarzem, w którym kiedyś byłam zakochana. 

*

(Martha)
Moritz siedział na przeciwko mnie, nerwowo wystukując palcami jakiś rytm. 
-Coś się stało?- zaniepokoiłam się- Jesteś jakiś spięty. 
-Raczej rozczarowany.- odpowiedział lekko się uśmiechając. Kelnerka podeszła do naszego stolika, postawiła przed nami wino i odeszła. Piłkarz odsunął kieliszek od siebie. 
-Więc, co się stało? 
-Mario nie poinformował cie jeszcze osobiście?- zapytał z niedowierzaniem. 
-O czym miał mnie poinformować?
Moritz posłał mi pełne smutku spojrzenie.
-W lipcu Mario przechodzi do Bayernu Monachium.

*

-Hej, mogę?- weszłam do przyjemnie urządzonego salonu Mario- Co robisz? 
-Chwilowo nic konkretnego.- uśmiechnął się i wyłączył laptopa. 
-Nie świętowałeś meczu z Mainz... - odpowiedziałam. 
-Coś się stało.
-Nie chce wnikać w to co się stało. Pomyślałam jednak, że może chcesz to chociaż oblać.
-Raczej nie. 
-Czemu? 
-Zwycięstwa Borussii, nie są już moimi zwycięstwami.
Wybuchnęłam zduszonym śmiechem. 
-Przecież Dortmund to twój dom, należysz do klubu. Ich zwycięstwa są twoimi zwycięstwami. 
-Nie.
-Mario, ale...
-Nie. W lipcu zmieniam klub. 
-Co? 
-Przechodzę do Bayernu Monachium .
-Ty pieprzony, cholerny egoisto!- wykrzyczałam.
Obudziłam się gwałtownie. Nie miałam pojęcia jakim cudem w tej rozpaczy udało mi się zasnąć, ale wiedziałam że był to zły pomysł. Cała scena z ty jak dowiaduje się o transferze Mario powtórzyła się. Znowu. 
Cała złość opadła. Smutek nadal był. 
Oj, nadal cie kocham egoisto pomyślałam z rozpaczą. Przeprosić? Wybaczyć? Starałam się go zrozumieć, ale nie było to łatwe. To było cholernie trudne.  

*******************************************************
WYBACZCIE PLZ, NIE MIAŁAM POMYSŁU JAK ZAKOŃCZYĆ ANI CO NAPISAĆ DALEJ. 

4 komentarze:

  1. NO I WIDZĘ FAJNE CYTACIKI Z NASZEJ ROZMOWY NA FEJSBUKU
    NO MARIO
    NIE POPISAŁEŚ SIĘ
    ALE DALEJ CIĘ KOCHAM

    OdpowiedzUsuń
  2. To smutne ale prawdziwe. Na szczęście deszcz na prawdę nie zaczął padać ;____________;
    Mario zawiodłeś mnie ;C

    OdpowiedzUsuń
  3. genialny blog. :)
    zapraszam do mnie i proszę o opinie bo po raz pierwszy zdecydowałam się napisać :
    moja-wymyslona-historia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nowy na ich-liebe-bvb2.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń