Mario spał na kanapie w salonie. Nie był chyba świadomy, że obydwie z Iggie uważnie go obserwowałyśmy. W moim przypadku był to raczej czysty zachwyt nad jego urodą, ale szatynka obmyślała plan. Nie byłam jeszcze pewna po co. Jak dla mnie najprostszym wyjściem było po prostu tam pójść i dowiedzieć się co jest przyczyną takiego dziwnego zachowania, ale w ciągu tych kilku dni zdążyłam zauważyć że Iggie jest osobą która lubi sobie wszystko komplikować.
*
Do mojej świadomości wdarł się głośny, denerwujący dźwięk. Zaskoczona podniosłam się po pozycji siedzącej i wyłączyłam budzik, według którego była już 8.
Zadziwiające jak szybko zasnęłam. Przypuszczałam że będzie to kolejna nieprzespana noc a tym czasem zasnęłam krótko po tym jak się położyłam. Mało tego- sen był tak przyjemny a łóżko tak wygodne, że nie miałam ochoty wstawać. Zapach smażonego omleta jednak skutecznie mnie zmotywował i już po chwili siedziałam na wysokim kuchennym krześle z kubkiem kawy w ręku, obserwując jak Mario krząta się przy kuchence.
-Nie wiedziałam, że potrafisz gotować- stwierdziłam w duchu żałując że wszyscy poza mną mają zdolności kulinarne. Moje umiejętności gotowania ograniczały się do podstawowego minimum, które opanowane miał każdy.
Chłopak parsknął śmiechem.
-Ja też nie.
Podał mi talerz z jajkiem i zajął miejsce na przeciwko.
-Nie czekamy na Iggie?
-Wyszła już.
Podniosłam wzrok znad śniadania.
-Wyszła?
Kiwnął lekko głową i zajął się jedzeniem. Zdziwiłam się. Iggie była osobą, która nie otwierała oczu przed 9, nie mówiąc o opuszczeniu mieszkania.
Czując jak żołądek zwija mi się w ciasny supeł z głodu, ja także zaczęłam jeść. Z ręką na sercu mogłam przyznać że w życiu nie jadłam nic lepszego. Dobrze doprawione ciasto było miękkie i lekkie, dało się wyczuć nutę bazylii i suszonych pomidorów a roztopiony na górze żółty ser dodawał nieco pikanterii*.
-Robisz dzisiaj coś konkretnego?
Wzięłam naczynia i umyłam je.
-Chyba nie...- odpowiedziałam przypatrując się piłkarzowi- Dlaczego pytasz?
-Bo pomyślałem, że moglibyśmy się gdzieś wybrać...
-Całkiem dobry pomysł- odparłam bez chwili namysłu.
-W takim razie widzimy się w parku przy stadionie za pół godziny. Nie zapomnij założyć rolek.
Propozycja Mario bardzo mnie zdziwiła. Cy on dobrze sie czuje? Na rolki?
Cieszyłam się że Iggie miała swoje w szafie. Po telefonie i szybkiej rozmowie, pozwoliła mi je pożyczyć. W przeciwnym razie musiałabym poinformować piłkarza o odwołaniu spotkania a tego nie chciałam. Zależało mi na każdej okazji do zbliżenia się do niego. Nawet jeśli nie mogłam być jego dziewczyną, mogłam być przyjaciółką, koleżanką, dobrą znajomą.
O 9.30 dojechałam do "przystadionowego" parku. Mario już na mnie czekał.
-A czy ty przypadkiem nie masz dzisiaj treningu?
-Może- zawadiancko uniósł lewą brew- A może nie.
Przewróciłam oczami i szturchnęłam go lekko.
-Jedziemy?
*
Przejechaliśmy cały park dwa razy. Mijani ludzi trochę dziwnie się na nas patrzyli, ale ostatecznie zignorowaliśmy to. Musieliśmy zachowywać się nieco nienormalnie więc, nie mieliśmy im za złe spojrzeń pełnych dezaprobaty.
Wyjechaliśmy wejściem bliżej centrum. Ze stadionu akurat wychodziła Iggie w otoczeniu grupki chłopaków. Pomachałam jej ręką. Dziewczyna oddaliła się od piłkarzy i ruszyła w naszym kierunku.
Zatrzymała się przy pasach i uważnie rozejrzała. Wkroczyła na jezdnie, jednak w ostatnim momencie zza zakrętu z ogromną szybkością wyjechał samochód. Kierowca widząc ją na drodze zaczął zwalniać, ale to nie powstrzymało wypadku. Sparaliżowana stała na środku, nie będąc w stanie się ruszyć. Nikt nie był w stanie jej uratować.
Pojazd uderzył w nią. Po chwili leżała już nieprzytomna na ziemi...
************************************************************
MUAHAHAHAHAHA JESTEM WREDNA ;___;
MACIE I SIE TYM UDŁAWCIE.
*OPISU OMLETA NIE WYMYŚLIŁAM SAMA. JEST ON NIECO PRZEKSZTAŁCONY, ALE WZIĘTY Z BLOGA TAKIEJ JEDNEJ DZIEWCZYNY
JA PIERDOLE TO TEN ROZDZIAŁ Z TYM POTRĄCENIEM.
OdpowiedzUsuńOMG TO 16 BĘDZIE SZPITAL I MARCO??? I CAROLIN??? JEZU MAM ZAWAŁ
ŻE CO??? COŚ TY ZROBIŁA IGGIE???
OdpowiedzUsuńCHCĘ NASTĘPNY ;____________;
NAPRWIŁAM KLAWIATURĘ, JEST MOC!!!
DZIĘKUJĘ JUŻ SIĘ UDŁAWIŁAM
I DLATEGO IDĘ SIĘ POCIĄĆ LIŚCIEM, ŻEGNAJCIE
NIE TNIJ SIĘ MARTHA PLZ
OdpowiedzUsuń