-Nie wydaje ci się to podejrzane?- zapytałam Iggie, gdy szłyśmy następnego dnia do głównego biura magazynu, gdzie czekała na mnie umowa do podpisania.
-Co niby?
-To, że bez żadnej rozmowy, wystarczyło samo podanie...
Dziewczyna zaśmiała się perliście.
-Tutaj takie rzeczy się zdarzają. Powinnaś się cieszyć! Dostałaś wymarzoną prace i to jeszcze bez najmniejszego problemu. Po prostu się do tego nadajesz.
Kiwnęłam głową, starając się zacząć myśleć pogodniej. Czerpałam optymistyczną energie ze słów Iggie, ale nadal miałam pewne wątpliwości co do pracy. Postanowiłam jednak im zaufać. Skoro dziewczyna mówiła, że to normalne to i ja postanowiłam tak myśleć.
*
-Cieszymy się, że możemy zacząć z panią współpracę- mężczyzna uścisnął moją dłoń i uśmiechnął się przyjaźnie.
-To ja ciesze się, że dano mi taką szanse- odpowiedziałam i złożyłam podpis na umowie.
*
Szłam bez celu po ulicach Dortmundu. Sytuacja z Mario bardzo mnie wykończyła. Był moim chłopakiem, moim. Dlaczego ciągle łaził do tej durnej Iggie? Może to Dominika mu się spodobała, a mnie ma już dość?
Odrzuciłam od siebie tę myśl. Byłam cholernie zazdrosna bo wolał spędzać czas z nią, a nie ze mną. Czekałam wczoraj na niego całe popołudnie a zjawił się dopiero, gdy zadzwoniłam, jeszcze do tego z miną naburmuszonego dziecka.
Nogi poniosły mnie niedaleko parku. Rozejrzałam się powoli i wkroczyłam pomiędzy zielone krzewy i wysokie drzewa.
Spacerowałam i myślałam jak moge zachować Mario przy sobie. Oddalaliśmy się od siebie a ja oczekiwałam czegoś więcej. Miałam nadzieje, że wręczy mi pierścionek i to już za niedługo a potem zostane szczęśliwą panią Goetze i przestanę się aż tak przejmować. Niestety zamiast pierścionka dostałam solidnego kopa, a to wszystko przezd tą durną Dominikę. Mogła być ładna, ale nie grzeszyła inteligencją. Co tu dużo mówić- byłam po prostu lepsza.
Dlatego jeszcze trudniej było mi zrozumieć, dlaczego Mario zaczyna mnie olewać. Porozmawiałabym z nim na ten temat, ale nie miałam siły znowu się z nim kłócić. Każda poważna rozmowa którą chciałam z nim przeprowadzić zawsze kończyła się tak samo. Trzas drzwiami, łzy i ciche dni.
Przysiadłam na ławce, a niewidzący wzrok utkwiłam w fontannie. Dlaczego ta durna Dominika musiała przyjechać akurat do Dortmundu? Mało to innych miast w Niemczech i na świecie?
Przez ulicę akurat przechodziła Iggie. Wzniosłam oczy do nieba. O ile Dominiki nie lubiłam, o tyle Iggie po prostu nie mogłam znieść.
-Hej, ty!- krzyknęłam i podbiegłam w jej stronę. Dziewczyna przystanęła i odwróciła się w moim kierunku.
-Cześć Ann. Coś się...
-Nie udawaj takiej świętej- warknęłam- Przekaż tej swojej Dominczce, że ma sie odczepić od Mario bo inaczej pogadamy, jasne?
-Ale ja nie rozumiem o co ci...
-Doskonale rozumiesz. A za tą colę w kinie, ja sie zemszcze- dodałam na odchodnym.
MMMM ANN MNIE NIENAWIDZI YAAAAY
OdpowiedzUsuńCZEKAM NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ
DODAJ DZISIAJ PLZ ;___;
ZAMIAST SIĘ MŚCIĆ TO IDŹ SIĘ CIĄĆ LIŚCIEM !!!
OdpowiedzUsuńTaka mała rada XD
ja chcę następny ;___________;