Dwa tygodnie. Okrągłe dwa tygodnie.
Przed oczami przeleciały mi wszystkie chwile spędzone w Dortmundzie. Od momentu kłótni z mamą i wyjazdu, przez spotkanie Iggie, poznanie piłkarzy, kinową wpadkę, aż po dzień dzisiejszy.
Stałam wpatrzona w kalendarz.
Wyjazd był swego rozdziału sprawdzianem. W pełni zadowolona stwierdziłam że na razie całkiem dobrze sobie radze. Miałam prace, dach nad głową i świetnych przyjaciół. Przyjaciół? Tak. Myślę że mimo krótkiej znajomości, pomogli mi już tyle razy że mogli zostać mianowani moimi przyjaciółmi.
*
Borussia podejmowała na własnym stadionie FC Augsburg. Spotkanie zakończyło się pomyślnie 4:2 dla gospodarzy. Emocji nie brakowało. Dużą rolę odegrał w tym meczu Julian Schieber, który umieścił piłkę w siatce rywala aż dwa razy, nie mniej jednak Rober również trafił i zyskał tym samym kolejną bramkę w 10 meczu pod rząd.
*
Po wygranym meczu czekałyśmy z Marthą, Iggie i Anią pod stadionem. Drzwiami wylewał się istny tłum, o mało nas nie zgniatając.
-Cześć dziewczyny- Julian, nazwany bohaterem meczu, jako pierwszy wyszedł z szatni. Choć zwracał się do ogółu, nie odrywał wzroku od Marthy.
-Może wyskoczymy gdzieś, razem na przykład na kawę?- zaproponował nagle. Popatrzyłyśmy na siebie z Iggie. Chce zostać z nią sam przeleciało mi przez myśl.
-Ja raczej nie mogę- zaczęła pogodnie Iggie- Innym razem?
Piłkarz kiwnął głową. Po chwili ze stadionu wyszli Marco, Mario i Robert w szampańskich humorach.
-Panie, gotowe na świętowanie?- Robert uśmiechnął się lekko i obejmując Anie ruszył w stronę samochodu.
-Już my wiemy jak wy będziecie świętować!- krzyknęła za nimi Iggie. Anka odwróciła się i pokazała nam język.
-Wy idźcie świętować- westchnął Mario- Ja mam poważne zadanie do wykonania, bo jestem ważnym człowiekiem.
Chciałam zapytać co to za sprawa ale Reus uciszył mnie wzrokiem. Domyśliłam się że zapewne chodzi o Ann, więc nie poruszałam drażliwego tematu.
-Zdzwonimy się potem co do imprezy, tak?- Martha sprowadziła mnie na ziemie- Chodź Nik, musisz mi pomóc.
*
-O co chodzi?
-Czy ty uważasz że ja podobam się Julianowi?
Miałam ochotę wybuchnąć śmiechem. Bezceremonialność z jaką Martha zadała pytanie o Schiebera, rozbawiła mnie.
-Lata za tobą połowa Dortmundu, dlaczego on miałby nie być w tej połowie?
Dziewczyna westchnęła ciężko z miną męczennika.
-Dlaczego los pokarał mnie do cholery taką nieprzeciętną urodą?!
-Skromności to można ci pozazdrościć- mruknęłam ironicznie.
*
(Mario)
Włożyłem ostatnią koszulkę do walizki i zamknąłem ją. W głowie wciąż powtarzałem sobie jaki ma być przebieg tej rozmowy.
-Cześć ptysiu- Ann weszła do pokoju i pochyliła się by mnie pocałować, ale odepchnąłem ją- Coś nie tak?
-Tak. Coś jest nie tak.
-Masz jakiś problem? Coś ci nie poszło na treningu?
-Tak mam problem. Mam problem z tobą. I zdziwiłabyś się ale na treningu wszystko w porządku, gorzej w domu z moją obecną... A nie, przepraszam BYŁĄ dziewczyną- stwierdziłem, kładąc nacisk na odpowiednie słowo.
-Byłą? Ale o czym ty mówisz?- zdziwiła się. Prychnąłem.
-O tym co zrobiłaś na imprezie. Przypomnieć ci?
Ann przez chwile się nie odzywała.
-Nie żałuje że to zrobiłam, bo nie było to nic złego.
-Dla ciebie może i nie, ale dla mnie owszem. Jesteś zazdrosna o wszystko i wszystkich a ja mam tego dość. Możesz zniknąć mi z oczu raz na zawsze?
Zmierzyła mnie zimnym spojrzeniem.
-Obyś potem tego nie żałował.
****************************************************************
MACIE CIE UDŁAWCIE. NIE MIAŁAM POMYSŁU WIĘC JEST JESZCZE BARDZIEJ ŻAŁOSNE I DO DUPY NIŻ ZWYKLE.
PISAŁAM TEN ROZDZIAŁ PRZEZ 2 DNI A JEST MASAKRYCZNY. NORMALNIE ZAJĘŁOBY MI TO JAKIEŚ 20 MINUT.
IDE SIE "UCZYĆ"
PAAAAAAAAAAAAAAAA
"-Wy idźcie świętować- westchnął Mario- Ja mam poważne zadanie do wykonania, bo jestem ważnym człowiekiem. " JA PIERDOLE MARIO I WAŻNY CZŁOWIEK??? NIE WIEM CZY TO MIAŁO BYĆ ŚMIESZNE, ALE LEŻE NA PODŁODZE XDDDDDDDDDDDDDDDDDDD NO I ZAJEBISTY FRAGMENT Z SKROMNĄ MARTHĄ <3
OdpowiedzUsuńHAHAHA jaka ja jestem skromna XD
OdpowiedzUsuń"lata za tobą pół Dortmundu" LOOOOOOOOOOOOL
Dlaczego julian miałby nie latać, proste BO JEST GŁUPI I BRZYDKI.
MARIO I ANN SIĘ ROZSTALI jejku *.*