(Marco)
Wybiegłem za obrażoną Carolin, zupełnie zapominając o Iggie. Dziewczyna siedziała na korytarzu i wpatrywała się w niebieską ścianę.
-Zapominasz się? Matka cie nie kocha, Reus?- warknęła gdy podszedłem bliżej.
-O co ci chodzi?
-O co mi chodzi?- powtórzyła z ironią- Jakim ty jesteś dzieckiem. A o co może mi chodzić?
-Skąd mam to wiedzieć?- powoli zacząłem tracić cierpliwość. Kłótnie z Carolin zawsze miały to do siebie, że mówiła szyfrem, mając pretensje o brak zrozumienia.
-Zastanów się.
-Czy ty masz jakiś problem?
-Tak mam ich wiele!- wykrzyknęła, gwałtownie podnosząc się z krzesła- Denerwowało mnie, gdy spędzałeś tyle czasu z Iggie, ale starałam się ją tolerować. Ale tego się nie da zrobić, rozumiesz? Teraz gdy przyjechała ta cała Dominika, nie mogę jej znieść jeszcze bardziej, a tej nowej wprost nienawidzę.
Przyjrzałem się jej zdziwiony. Wcale nie znała ani Iggie ani Nikki, nie mogła wiedzieć jakie one są naprawdę. Denerwowało ją to, że spędzam z nimi tyle czasu, zapominając o niej. Przeczesałem wszystkie wspomnienie w poszukiwaniu jakiegoś dowodu i faktycznie, ostatnio dosyć ją zaniedbałem, ale nie było to tylko wina dziewczyn.
-Carolin, przepraszam...- zacząłem, mając nadzieje że mi wybaczy. Zależało mi na niej i mimo iż ostatnio nam się nie układało, nie chciałem jeszcze kończyć naszej znajomości- szczególnie w szpitalu.
-Wiesz co? Ja już po prostu nie mam ochoty tego słuchać. Ona albo ja, ale ty zdaje się już zadecydowałeś. Mam dosyć Marco, rozumiesz? Dosyć! Już wcześniej chciałam to zakończyć, bo widzę jak się ze mną męczysz
-O czym ty mówisz?- przerwałem jej, ale ona niezrażona w ogóle nie zwróciła na to uwagi. Patrzyła mi prosto w oczy a na jej ustach dostrzegłem ironiczny uśmieszek.
-Mam powody by sądzić, że mnie zdradziłeś. Albo z Iggie albo z tą drugą. To wystarczające usprawiedliwienie rozpadu naszego związku. To koniec.
Patrzyłem osłupiały w miejsce w którym jeszcze przed chwilką stała Carolin. Zależało mi na niej i wydawało mi się, że powinienem choć trochę smucić się z powodu zerwania, ale było wręcz przeciwnie. Byłem lekki i pogodny, poczułem jakby nagle odebrano mi poważny ciężar z barków. Może Carolin miała racje? Jej odejście, wiązało się z odejściem jakiejś części mnie- zdążyłem się do niej przywiązać, w końcu tyle czasu byliśmy razem. Od dawna jednak czułem że to nie to samo. Teraz odebrano mi od nogi kulę, która ciążyła już długo i byłem z tego zadowolony.
Na początku cieszyłem się z każdej chwili spędzonej przy blondynce, a potem stała się ona niezauważalną częścią mojej normalności. Prawdopodobnie gdyby jej zabrakło, nawet bym tego nie zauważył.
-A i jeszcze jedno- dziewczyna wróciła gwałtownie- Chce się od ciebie odizolować, więc nie dzwoń i nie pisz.
-Nie miałem najmniejszego zamiaru- odpowiedziałem i wróciłem na sale Iggie.
*
Następnego dnia, zdrowa Iggie opuściła szpital. Przyjechaliśmy po nią razem z Mario i Robertem, bo tylko ci dwaj zostali zwolnieni z treningu. Dziewczyna nie mogła znieść faktu, że ominie ją okazja do robienia zdjęć, ale ponieważ skarżyła się na lekkie bóle głowy nie pozwoliliśmy jej pracować przez najbliższy czas.
-Jak dobrze być w domu- westchnęła, opadając na kanapę w salonie. Porwała pilota i szybko załączyła telewizor.
-Nie było cie tylko jedną noc.
-Ale i tak się stęskniłam.
-Mhm. Chyba za telewizorem. Nie pozwolili ci oglądać ulubionego serialu prawda?
Dziewczyna zmarszczyła się lekko i pokręciła głową. Leżała przez chwilę na kanapie wpatrując się w migoczący ekran a po chwili sfrustrowana wyłączyła go.
-Naucz mnie grać na gitarze.
Popatrzyłam na nią zdziwiona. Na jej ustach błąkał się uśmiech a oczy tliły się nienaturalnym blaskiem.
-Czego oni ci dosypali w tym szpitalu?
Wzruszyła ramionami i powtórzyła.
-Naucz mnie grać na gitarze.
-Ja sama nie umiem grać.- wyznałam.
-Umiesz i nie wmawiaj mi że nie- mruknęła, podchodząc do szafy i wyjmując z niej instrument.
Wzniosłam oczy do nieba. Z jej uporem trudno było wygrać. Podała mi gitarę.
-Na początek sto lat- uśmiechnęła się przypatrując moim dłoniom.
-Chcesz to wykorzystać na imprezie?- zapytałam
-Weź już skończ z tą imprezą- przewróciła oczami- Mówiłam ci że nic mi na taki temat nie wiadomo.
Wzniosłam oczy do nieba. Nauczyła się kłamać pomyślałam.
-Ja sama nie umiem grać- przedrzeźniła mnie- Właśnie widzę. No dalej. Co jeszcze znasz?
Takim właśnie sposobem grałam przez następne 15 minut. Dopiero gdy stwierdziłam iż słuchając i patrząc niczego się nie nauczy, odebrała mi instrument z nadąsaną miną
*********************************************************************
MACIE SIE UDŁAWCIE WIĘCEJ NIE DODAJE BO JEST ZAPOWIEDZIANE 5.
LOL, POZDRO, NARA.
OMG YAAAAAAAAAAAY ZERWALI
OdpowiedzUsuńUHU UHU UHU UHU UHU
SZKODA, ŻE TO OSTATNI ROZDZIAŁ NA DZISIAJ :(
NO ALE JUTRO NOWE, ASDFGHJKL.
BUŹKI.
TAK WCZEŚNIE ZERWALI???
OdpowiedzUsuńmam ich wiele!!! musiałaś to wykorzystać hahahaha
IGGIE CHCE SIĘ NAUCZYĆ GRAC NA GITARZE LOL
POZDRAWIAM KURCZAK