(Iggie)
-Może by wybrać łatwiejszy instrument- mruknęłam łapiąc odpowiedni chwyt. Nika nauczyła mnie podstaw gry na gitarze, ale miałam jeszcze problem z szybką zmianą chwytów.
-A ty dalej to ćwiczysz?- Nika weszła do pokoju owijając się szlafrokiem. Kiwnęłam lekko głową. Dziewczyna podeszła bliżej, odebrała mi instrument i schowała go do szafy.
-Jest 22. Sąsiedzi będą się skarżyć że zakłócasz nocną cisze- mruknęła. Przewróciłam oczami. Dziewczyna uśmiechnęła się i wróciła do swojego pokoju.
Wyszłam na balkon. Niebo przysłoniły ciemne chmury i tylko lekka łuna światła za jedną z nich, pozwalała na określenie położenia księżyca.
-Pss- głośny szept, przerwał nocną cisze. Rozejrzałam się dookoła. To na pewno Nika, robi mi durny dowcip pomyślałam. Po chwili jednak, głos znowu się powtórzył.
-Na dole!
Wychyliłam się za barierkę.
Pod balkonami stał mężczyzna, który energicznie machał ręką.
-Marco?- rzuciłam w przestrzeń.
-Nie, święty Mikołaj.- stwierdził ironicznie- Taka piękna noc. Chodź.
-Ale gdzie?
-Nie zadawaj durnych pytań, tylko chodź
*
(Nikki)
-Wybierasz się gdzieś?- siedziałam na kuchennym krześle, z powodu późnej godziny na wpół przytomna. Obserwowałam jak Iggie zakłada buty i przerzuca przez ramie torebkę.
-Tak, ale nie martw się za niedługo wrócę.
-Nie martwię się. Po prostu mnie ciekawi kto jest tym wybrańcem, którego zaszczycisz swoim widokiem o 22- mruknęłam. Iggie wystawiła język i zniknęła za dębowymi drzwiami.
-Nie czekaj na mnie z kolacją!
Jakbym miała zamiar pomyślałam, zamykając za nią drzwi. Podeszłam do okna. Nie chciałam być wścibska, ale zastanawiało mnie kto obecnie jest jej królewiczem.
Teraz gdy byłam pobudzona wyjściem Iggie, wiedziałam że nie zasnę. Załączyłam laptopa i sprawdziłam pocztę, na którą redaktor wysłał temat artykułu. Czym prędzej wzięłam się za pisanie go.
Moja praca, była jedną z łatwiejszych. Iggie śmiała się że zarabiam praktycznie za nic. Zakres obowiązków obejmował: napisanie dwóch artykułów na wybrany przez naczelnego temat, przeprowadzenie jednego wywiadu który powinien zostać użyty w tekście, ale jeśli byłoby inaczej to staje się on ogólnodostępny dla wszystkich redaktorów i korekta kilku materiałów dawanych przez szefostwo. Praca była lekka i dla osoby lubiącej redagować bardzo przyjemna. Większość mi jej zazdrościła bo nie musiałam nawet wychodzić z domu- kolejny plus, który bardzo mi odpowiadał. Cieszyłam się z tego szczególnie wtedy, gdy została poinformowana iż Ann również pracuje na podobnej posadzie. Nie miałam ochoty się z nią widywać. Nie przepadałyśmy za sobą, więc prawdopodobnie ona też była zadowolona, że nie siedzę w biurze.
Po godzinie byłam już zmęczona ale też zadowolona. Tekst napisałam bardzo szybko, zajmując się potem tylko poprawą drobnych błędów.
Zasnęłam na długo przed przyjściem Iggie.
***************************************************************
ASDFGHJKL TY CHCESZ MNIE ZABIĆ NIE?
OdpowiedzUsuńWYOBRAŻAM SOBIE MARCO I MNIE, JA PIERDOLE.
IDEALNIE...........
IGGIE I MARCO
OdpowiedzUsuńCO TY WYMYŚLIŁAŚ Z TYM WYJŚCIEM O 22???
ASDFGHJKL CZEKAM NA NASTĘPNY ;____________;