-Skąd znacie Sandrę?- zapytałam Mario. Postanowiliśmy że wyjdziemy i damy zakochanym trochę prywatności. Teraz gdy byli pogodzeni, mogli na nowo cieszyć się sobą- nie chcieliśmy im w tym przeszkadzać.
-Sandra to stara znajoma Marco. Byli kiedyś narzeczeństwem.
-Jak mniemam coś się stało?
-Czy gdyby było inaczej, byłby z Iggie?- uśmiechnął się lekko- Marco wyjeżdżał, ona tęskniła. Ona wyjeżdżała, Marco tęsknił. A gdy już byli razem nie umieli dojść do porozumienia, wiecznie się kłócili.
-Więc się rozstali? Tak po prostu?
-To było najwygodniejsze wyjście dla obu stron. Potem w życiu Marco pojawiła się Carolin, z którą też chciał się zaręczyć, ale kiedy poznał Iggie wszystko się zmieniło, resztę historii już znasz.- stwierdził. Po chwili dodał- Czasem lepiej zakończyć coś toksycznego, żeby mogło zacząć się coś prawdziwego.
Przyjrzałam mu się badawczo. Na jego twarzy zagościł poważny wyraz, którego nigdy tam nie widziałam. Miałam wrażenie, że mówił o sobie. Pierwszy raz poczułam, że może jestem dla niego kimś ważnym skoro zwierza mi się z takich rzeczy.
*
-Spacer się udał?
-Wyszliśmy tylko ze względu na was gołąbeczki- mruknęłam, uśmiechając się przyjaźnie.
-Ciesze się, że wszystko jest jak dawniej- stwierdziła, przeciągając się na kanapie jak kot- Nie widziałaś Marthy? Julian dzwonił na jej telefon.
-Ona chyba celowo wyszła nie zabierając go.
Iggie spojrzała na mnie jak na kretynkę.
-Przecież wiem. Obiecałam Schieberowi że zapytam, więc pytam.
-Nie, nie widziałam jej- odpowiedziałam na wcześniej zadane pytanie.
-W ogóle Justin, ma grać w Dortmundzie, słyszałaś? Jestem taka podekscytowana! Już kiedyś tutaj był, ale wtedy nie mogłam pojawić się na jego koncercie, za to teraz razem z Marco mamy już kupione bilety. Może chciałabyś iść z nami?
-Nie zamierzam być piątym kołem u wozu.
-Przestań. Nie będziesz nim, bo Mario też idzie- machnęła mi przed nosem ręką z biletem. Odebrałam go od niej-To będzie cudowna podwójna randka.
-Jaka podwójna randka? Nie było mowy o żadnej randce.
Iggie uśmiechnęła się przebiegle.
-Jeszcze.
*
(Martha)
Szłam kolejną uliczką Dortmundu, za wszelką cenę starając się unikać Juliana. Chłopak popadł w jakąś obsesje i wszędzie za mną chodził, zapraszając to na kawę, to do kina. Głupio mi było odmawiać, ale jeszcze gorzej czułam się ze świadomością że piłkarz myśli o mnie, jako o być może przyszłej dziewczynie. Trzeba było dodać, że byłabym jego "rzekomą" dziewczyną, bo nie darze go ani cieniem sympatii.
-Hej Martha- usłyszałam za sobą. Odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam Mario z uwieszoną na ramieniu Sandrą. Marco i Iggie sie zeszli to już lecisz do następnego pomyślałam z goryczą.
-Cześć- stwierdziłam cierpko.
-Przejdziesz się z nami?- zapytał Mario. Kiwnęłam lekko głową i ruszyłam za nimi.
*
(Mario)
Kobiety starają się imponować swoim wyglądem, makijażem, wyzywającym strojem, a pojawi się taka dziewczyna i nieświadomie, jednym uśmiechem sprawi że za niedługo nie będziesz w stanie przestać o niej myśleć.
Właśnie myślałem o jednej takiej dziewczynie. O ciemnych włosach, opadających na ramiona. O orzechowych oczach, pełnych życia i determinacji. O uśmiechu, pełnym ciepła.
-Mario!- Sandra pomachała mi przed oczami ręką- Nie podoba mi się jak mnie traktujesz. Za niedługo będę żoną twojego najlepszego przyjaciela, powinieneś odnosić się do mnie z większym szacunkiem i sympatią. Stanowczo za dużo lekceważącego podejścia.
-Czekaj chwile- rozmarzony umysł dopiero po chwili zrozumiał sens słów dziewczyny- Żoną przyjaciela? Którego?
-To jak to którego? Marco, oczywiście- zaśmiała się. Zmrużyłem oczy.
-Ale on ma dziewczynę- stwierdziłem.
-I na pewno nie śpieszno mu do pobierania się z tobą- dodała Martha, uśmiechając się szyderczo. Widok zdruzgotanej Miny Sandry? Bezcenny.
*************************************************************
Zakończenie do dupy, ale nie miałam innego pomysłu, SORRY
ahahahahhahahahahaahahahahahahahahahhahahahahaha najlepszy wątek o marthcie
OdpowiedzUsuńnie żyję kurde xdxdxd
i justin w dortmundzie <33333
JUSTIN W DORTMUNDZIE. NIBY.CZEMU.MIAŁA.BY.BYĆ.JEGO.ŻONĄ?
OdpowiedzUsuńNO I DOBRZE JEJ TAK.
PAMIĘTACIE? JA JAKO SZAJBER HAHAHAHAHAHAHAHA W OKULRACH