Rozmowa z Iggie, jeszcze długo krążyła mi po głowie. Czy zbyt mało starannie maskowałam uczucia? A może to Iggie była obdarzona jakimś niezwykłym darem? Nie byłam w stanie zrozumieć jakim cudem, ona tak szybko mnie rozgryzła.
Byłam zakochana w Mario, odkąd sięgam pamięcią, a dokładnie od momentu w którym zaczął występować w barwach mojego ulubionego klubu. Młody Goetze grał naprawdę fantastycznie i na początku prawie wcale nie zwracałam uwagi na jego wygląd. Potem trochę się to zmieniło.
Po Euro znacznie wzrosła popularność drużyny z Dortmundu i moje zafascynowanie piłkarzem. Nie było dnia żebym nie myślała o nim lub o BVB. Każdą dobrą ocenę, występ, konkurs dedykowałam jemu.
Teraz kręciłam z dezaprobatą głową. Dziecinne pomyślałam. Podobnie jak moje zachowanie w kinie.
Mimowolnie uśmiechnęłam się, przypominając sobie Ann oblaną coca-colą. Nie żałowałam że to zrobiłam. Nawet gdyby Mario lub sama "ofiara" mieli mnie za to znienawidzić.
Zaraz, ale jak to: Mario mnie znienawidzić? Przecież dopiero sie poznaliśmy! pomyślałam. Pokręciłam głową, spychając myśl tą do najgłębszych zakątków świadomości.
Jeszcze kiedyś będziemy się z tego śmiać
*
Siedziałam spokojnie w pokoju i przeglądałam jakiś magazyn, gdy nagle usłyszałam krzyk Iggie dobiegający z salonu. Odłożyłam gazetę i wyszłam sprawdzić co się dzieje.
W pomieszczeniu Iggie siedziała na kanapie, z gitarą na kolanach. Przed sobą rozłożyła tysiące mniejszych i większych kartek. Najwyraźniej próbowała zagrać jakąś prostą melodyjkę, ale nie miała jeszcze wyćwiczonych chwytów.
-Wszystko w porządku?- zapytałam, siadając obok.
-Nic nie jest w porządku!- krzyknęła- To najprostsza z możliwych melodii, zaledwie dwa chwyty a ja jej nie umiem opanować!. To bez sensu.
Odłożyła gitarę, pozbierała papiery i wyrzuciła je do kosza.
-Od kiedy to chcesz grać na gitarze?
-Powinnam uczyć się od jakiegoś miesiąca bo tak długo ją mam, ale moje lenistwo mi na to nie pozwala.
Uśmiechnęłam się pobłażliwie i wzięłam gitarę. Może jeszcze coś pamiętam" pomyślałam, łapiąc pierwszy chwyt.
Palce same przypomniały sobie, wszystko co umiały do tej pory. Delikatnie muskały struny, powodując wydobywanie się cichej, przyjemnej dla ucha melodii. Iggie patrzyła zafascynowana na moje dłonie, które za pomocą instrumentu tworzyły muzykę.
Przymrużyła lekko oczy i fuknęła.
-Próbowałam się tego nauczyć cały dzień!
Pokręciłam z dezaprobatą głową.
-Mario zaraz przyjdzie.- stwierdziła, odbierając mi instrument.
-Po co?
-Zaprosiłam go, bo Ann wyszła gdzieś, a nie chciałam żeby się nudził- mrugnęła porozumiewawczo i schowała gitarę do szafy, akurat w momencie gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
****************************************************************************
Krótki, do dupy i nic nie wnosi, ale nie wiedziałam o czym mam napisać- wyszło jak wyszło ;__; Czekam na hejty.
Znowu moje typowe zachowanie ;____;
OdpowiedzUsuń"- Nic nie jest w porządku! - krzyknęła - To najprostsza z możliwych melodii, zaledwie dwa chwyty a ja jej nie umiem opanować! To bez sensu.
Odłożyła gitarę, pozbierała papiery i wyrzuciła je do kosza. "
ZAWSZE UWAŻAŁAM, ŻE GITARA JEST BEZ SENSU. TYLKO SE BRZDĄKASZ, A CZY TO ZMIENIA ŚWIAT? NIE. DALEJ JEST TAK SAMO.
Aha, no i zapomniałam dodać, że DLACZEGO NIKKI UMIE GRAĆ NA GITARZE, A IGGIE NIE? Dobra, może to jest bez sensu i wogóle, ale trzeba się jakoś Marco przypodobać. Okokok, papapapa. Czekam na dziewiątkę. Tu i teraz.