sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 23



Odskoczyliśmy z Mario jak najdalej od siebie. Sytuacja była co najmniej krępująca. Cieszyłam się, że impreza odbywa się nocą, bo wszyscy zobaczyliby jak bardzo się rumienię.
-Fatyguje się tutaj, przynoszę tort dla obcej osoby i co widzę? Mojego chłopaka a do niego.. Przyssaną... Jakąś pijawkę- Ann pluła jadem i złością. Na moment wszystkie pary oczu zwróciły się na nas.
-Ann, proszę cie- Iggie wyszła z objęć Marco i podeszła do dziewczyny.
Ruda odsunęła się od niej i zmierzyła wszystkich wściekłym spojrzeniem, godnym bazyliszka. Pierwszy raz widziałam ją tak zdenerwowaną. Nie byłam pewna do czego jest zdolna w amoku. Przypuszczalnie nawet Mario nie znał swojej dziewczyny od tej strony.
-Ann, uspokój się- chłopak zbliżył się do niej powoli.
-Nie podchodź do mnie!- wykrzyknęła.
-Dziewczyno, uspokój się- nawet zabawowy Lewy, teraz stał poważny próbując jakoś załagodzić sytuacje. Mimo iż nic szczególnego się nie zdarzyło, czułam jak powietrze staje się ciężkie od panujących emocji. Oho. poleje się krew pomyślałam, w duchu modląc się jednak aby nikomu nic się nie stało. Nie wybaczyłabym sobie tego.
-Nie będziesz mi rozkazywał- Ann przymrużyła oczy.
-Może lepiej ją stąd wyprowadźmy, bo komuś coś się stanie- stwierdził ponuro Piszczek. Nikt jednak nie kwapił się do tego.
-Ann, o co ci chodzi tak w ogóle?- zapytałam nagle.
-O co?! On mnie zdradza!- wycelowała oskarżycielsko palec w Mario.
-Przestań. To był tylko zwykły taniec, nic więcej- stanęłam w obronie kolegi.
-Poza tym... Masz jakieś dowody mojej zdrady?- Goetze skrzywił się lekko.
-Mhm. Chyba swoje urojenia- zauważyła cierpko Martha.
-Coś ty powiedziała?- Ann rzuciła się w stronę Marthy z pięściami, ale piłkarze stojący obok szybko ją przytrzymali. Zastanawiałam się jak może się teraz czuć. Odrzucona, skompromitowana. Mimo wszystko nie było mi jej żal.
-Dosyć tego!- ostry ton głosu Iggie przerwał cisze jaka na chwile zapadła. Pierwszy raz słyszałam u niej taką złość. Najwyraźniej nie tylko Ann była zdenerwowana- Nie będziesz psuć tej imprezy swoją obecnością czy durnym zachowaniem. To ma być fajny dzień szczególnie dla Nikki, więc usuń się stąd bo inaczej pogadamy.
Ann zamarła w pół ruchu, co sprytnie wykorzystali Moritz i Julian, trzymający ją. Opuścili z nią dach, a po chwili mogłam zobaczyć ich na dole, jak prowadzą szarpiącą się dziewczynę do taksówki.

*

O północy, Iggie wpadła na dach z gitarą przewieszoną przez ramię, pchając tort. Zupełnie inny niż ten który przyniosła Ann. Ciasto Rudej prawdopodobnie zostało wyrzucone. Wszyscy ustawili się w kółko dookoła mnie i do melodii granej przez dziewczynę zaśpiewali sto lat.
W moich oczach na pewno pojawiły się łzy wzruszenia, ale nikt się nimi nie przejmował- nawet ja.
-Mam nadzieje, że wizyta Ann i jej zachowanie nie sprawiły ci zbytniej przykrości?- zapytał Mario. Staliśmy przy ogrodzeniu dachu, opierając ręce o barierkę. Właściwie musiałam sobie przypominać co stało się z jego dziewczyną, bo alkohol- którego jednak wcale nie wypiłam zbyt dużo- zrobił już swoje.
Ludzie wrócili do zabawy. Część gości tańczyła na parkiecie do jakiejś skocznej piosenki, pozostali natomiast siedzieli przy stolikach i gawędzili wesoło.
-Nie, jasne że nie. Zupełnie o tym zapomniałam- odpowiedziałam z uśmiechem wpatrując się w jego twarz. Oczekiwałam znanego mi już uśmiechu, ale chłopak wciąż był poważny.
-Strasznie mi za nią wstyd.- przyznał.
-Przestań- przerwałam mu- Nie miałeś na to wpływu, nie obwiniaj się.
-Ale...
-Żadne ale.
-Mimo wszystko chciałbym ci to jakoś wynagrodzić.
-Uparty jak zwykle- mruknęłam pod nosem. Piłkarz tylko uśmiechnął się lekko.- Nie musisz mi nic wynagradzać.
-Owszem muszę.
Nim zdążyłam się zorientować pochylił głowę, wziął moją twarz w dłonie i złożył na moich ustach czuły pocałunek.

***********************************************************
Mrau. Na dzisiaj to wszystko, musze napisać nowe rozdziały bo przez wczorajsze szaleństwo nie mam nic w zapasie :)
W bohaterach pojawiła się już Martha. Na razie nie odegrała tu zbyt wielkiej roli, powiedziała zaledwie kilka słów, ale ta dziewczyna jeszcze nieźle namiesza ^^

2 komentarze:

  1. ASDFGHJKL JA JESTEM SPOKOJNĄ NIEŚMIAŁĄ OSOBĄ A NIE WREDNĄ JĘDZĄ ALE OK
    PRZYNAJMNIEJ JESTEM ŁADNA ;_____________;
    JA CHCĘ WIEDZIEĆ CO SIĘ DALEJ STANIE :C

    PS. BĘDZIECIE RAZEM???

    OdpowiedzUsuń
  2. ASDFGHJKL IGGIE WYSZŁA Z OBJĘĆ MARCO
    JEZU JESTEM BOGIEM

    OdpowiedzUsuń