Godzina 6.00. Dźwięk dzwonka skutecznie mnie budzi. Komuś się chyba nudzi pomyślałam niezadowolona wstając z łóżka.
-Justin będzie w Dortmundzie, Justin będzie w Dortmundzie!- Marco wpadł do salonu i zaczął skakać jak dziecko. Mario miał racje, mówiąc że Reus zachowuje się czasem jak dwunastolatek.
-Fajnie- burknęłam, robiąc sobie herbatę.
-Czy ja widzę brak entuzjazmu z twojej strony? Czuje się obrażony. Powtórzę to jeszcze raz: Justin. Bieber. Będzie. W. Dortmundzie.
-Świetnie, tak się z tego ciesze, umieram z tych emocji!- zapiszczałam z przesadną radością.
-No weź.
-Przepraszam, ale nikt normalny nie przyszedłby z tym do mnie o godzinie 6- postawiłam przed nim kubek z napojem.
-Masz racje. Przeprosiłbym, ale ja nie jestem normalny- uśmiechnął się głupkowato.
*
-Nigdy więcej nie jadę z nimi na żaden mecz!- Iggie weszła do domu ciągnąc za sobą małą walizkę- Miałam takiego kaca, że to koniec picia.
-Na jakiś tydzień?- uśmiechnęłam się pobłażliwie.
-Jak możesz?!- fuknęła- Czy ty aby nie przesadzasz? Na dwa tygodnie.
Iggie poszła do pokoju, a ja zostałam w kuchni. Zastanawiałam się czy powiedzieć jej o Sandrze już teraz czy może jeszcze trochę poczekać, ale moje rozmyślenia przerwał dźwięk dzwonka do drzwi. Coś dużo ludzi się tędy dzisiaj przewija pomyślałam.
Drzwi otworzyły się jeszcze zanim do nich podeszłam. Stałam w środku korytarza patrząc na wchodzącą Sandrę.
-No cześć. Mieszkam nad wami to pomyślałam że wpadnę i przywitam tą... Ingę.
-To Iggie, a nie Inga- warknęłam. Miałam ochotę wykopać ją z mieszkania i zamknąć drzwi przed nosem. Nie znałam jej jeszcze zbyt dobrze, ale mogłam śmiało powiedzieć że sympatii do niej nie żywiłam.
-Nika, kto przyszedł?- Iggie wyszła ze swojego pokoju, wywabiona dźwiękami rozmowy.
-Iggie- Sandra zmrużyła oczy i uśmiechnęła się szyderczo- Nie przypuszczałam że jeszcze kiedyś się zobaczymy.
*
Czas zatrzymał się w miejscu.
-Iggie- Sandra zmrużyła oczy i uśmiechnęła się szyderczo- Nie przypuszczałam że jeszcze kiedyś się zobaczymy.
-To wy się znacie?
-Można tak powiedzieć- stwierdziła ponuro Iggie. Atmosfera stała się napięta, pokój wypełniła pełna skrępowania cisza. Dziewczyny mierzyły się wrogimi spojrzeniami. Obawiałam się, że dojdzie do rozlewu krwi, ale na szczęście do mieszkania wparował Mario i Marco.
-Coś się stało?- szatyn zatrzymał się w pół kroku. popatrzył na nas zdezorientowany.
-Sandra, co tu się dzieje?- tym razem pytanie zadał Marco. Podszedł do Iggie i przytulił ją. Odetchnęłam z ulgą. Czyli spór już zażegnany pomyślałam. Nie miałam pojęcia w jakich okolicznościach się pogodzili, ale nie było to dla mnie ważne.
-Kochana Sandra wpadła zapewne się przywitać- mruknął gorzko Mario.
-Już wychodzę- warknęła i opuściła mieszkanie trzaskając drzwiami. W oczach miała łzy.
******************************************************************
SE SANDRA SE ;__;
O CO KURDE CHODZI SKĄD SIĘ ZNAMY
OdpowiedzUsuńDOMINIKA!!!!!!!!!!! MÓW MI TU I TERAZ KURDE
I CZEMU SANDRA SE PŁACZE SE? FRAJERKA
AW POGODZIŁAM SIĘ Z MARCO I MIAŁAM KACA XOXOXO
SE SANDRA SE "ALE ONA JEST ŁADNA" CO NIE???
OdpowiedzUsuńTO WY SIĘ ZNACIE??? O.O