niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 24


Promienie słońca wpadły przez okno, skutecznie mnie budząc. Odwróciłam się na bok, rozkoszując się wczorajszymi przeżyciami. Miałam wrażenie że wciąż czuje na swoich wargach smak i dotyk ust Mario. Podniosłam się gwałtownie z obawy że był to tylko piękny sen, jednak widok sukienki rzuconej na krzesło uświadomił mi że wczorajszy wieczór był prawdziwy. 
Zastanawiałam się czy Mario działał pod wpływem chwili, czy też dobrze wypił. Może zrobił to, nie będąc do końca świadomym swoich czynów? Gdyby pocałował mnie celowo, oznaczałoby to wkroczenie naszej znajomości na nowy, zupełnie inny poziom. 
Zerknęłam przelotnie na telefon. Wyświetlacz wskazywał godzinę 13, co skutecznie mnie otrzeźwiło. 
Wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni, gdzie Iggie akurat połykała tabletkę przeciwbólową. 
-Kacyk?- uśmiechnęłam się ironicznie, wyciągając z niemal pustej lodówki sok. 
-Bywało gorzej- mruknęła, jednak uśmiechnęła się pogodnie na nowo odzyskując dawny optymizm- Ktoś będzie musiał zrobić zakupy- dodała po chwili. 
-Mhm. Właśnie patrze na tego kogoś.
-Zapomnij!- wykrzyknęła uciekając z kuchni- Ja dzisiaj pracuje

*

Nie chciało mi się wychodzić do sklepu, ale nie miałam zamiaru robić śniadanio-obiadu z niczego. Korzystając z okazji zgarnęłam ze sobą Piszczka, który z powodu kontuzji nie szedł na trening. 
Zaczęliśmy od zwykłego spożywczaka, w którym kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy. Łukasz dzielnie nosił za mną zakupy. Byłam mu za to cholernie wdzięczna bo wątpiłam w to czy je uniosę, zwłaszcza że siatek wciąż przybywało. 
Wstąpiliśmy jeszcze do mięsnego. Za ladą pełną mięs stała wysoka kobieta o okrągłej twarzy i prostych włosach do ramion. Miała zgrabne usta, mały, lekko zadarty nosek i duże oczy, które przez cały czas spoglądały na piłkarza. 
-Pośpiesz się- szepnął mi do ucha- Ta kobieta dziwnie się na mnie patrzy.
Sprzedawczyni zmierzyła go rozmarzonym spojrzeniem, czego już po prostu nie wytrzymał. Podszedł do drzwi i już miał wychodzić gdy dziewczyna krzyknęła.
-Hey, zaczekaj!- Łukasz odwrócił się. Nim się zorientowałam kobieta rzuciła w niego plastrem szynki. Wędlina wylądowała na jego czole, zjechała po twarzy i spadła na ziemie. Piłkarz po prostu wybiegł ze sklepu, zamykając drzwi w ostatnim momencie. Na szybie wylądował następny kawałek mięsa.
Zmierzyłam dziewczynę rozbawionym spojrzeniem i też opuściłam sklep. Przed wyjściem usłyszałam tylko jak mruczy pod nosem. 
-Ja wcale się na niego dziwnie nie patrzyłam

*

(Mario)
-No co ty, Reus- krzyknąłem, uciekając przed strumieniem wody z bidonu kolegi. Biegłem przez prawie całe boisko, aż w końcu chłopak dopadł mnie i przewrócił na ziemie, oblewając jeszcze bardziej
-Nie szkoda ci tej wody, na mnie?- warknąłem. Na szczęście z pomocą przyszedł mi Lewy, który zakradł się od tyłu i wylał cały kubek napoju na głowę Marco. 
-Lewandowski, zabije cie!
-Ojej. Zmoczyłem twoją nienagannie ułożoną fryzurkę? Przepraszam- Robert zrobił niewinną minę i uciekł. 
-Iggie będzie zła- zacmokałem ironicznie. Na myśl o Iggie przed oczami pojawił się obraz Nikki wczorajszej nocy. 
-Ziemia do Goetze- przyjaciel pomachał mi ręką przed oczami- Odpłynąłeś na inną planetę.
-Przypuszczalnie planetę zwaną Dominika- krzyknął Nuri. 
-Chcielibyście, co?- popatrzyłem na nich z dezaprobatą.
-Kto ostatni w siłowni ten frajer- rzucił Reus rzucając się biegiem w stronę budynku. Nie odbiegł jednak daleko, bo przystanąłem mu na sznurówce. Marco leżał na trawie jak długi, podczas gdy ja zdjąłem mu buta. i odbiegłem.
-Miłego biegania!
-Mario, kretynie chodź tu!- usłyszałem za sobą błagalny głos kolegi. Odwróciłem się. Piłkarz skakał na jednej nodze w moim kierunku na co wybuchnąłem głośnym śmiechem. 
-Co ty robisz?- trener stanął za mną z wyrazem zdziwienia na twarzy.
-Zabieram buta Marco- wyszczerzyłem zęby i oddałem obuwie Kloppowi. 

******************************************************************
Dzisiaj trochę humoru :D
SŁABO TO OPISAŁAM I WG ALE SPRÓBUJCIE WYOBRAZIĆ SOBIE TAKĄ SYTUACJE. OSTRZEGAM GROZI TO NIEPOHAMOWANYM ŚMIECHEM PRZEZ JAKĄŚ CHWILKĘ. 
Pisałam to wczoraj przed dwie godziny. To najdłużej pisany rozdział do tej pory. PROSZĘ BYĆ DUMNYM Z MOICH OSIĄGNIĘĆ. Lece może jeszcze coś dzisiaj dodam. 

2 komentarze:

  1. AHAHAHAHAHA ZABIJASZ MNIE NAPRAWDĘ
    BIEDNY MARCOOO LOLOLOL
    I PISZCZEK I PANI Z MIĘSNEGO
    MMMMMMMM
    CZEKAM NA NASTĘPNY

    OdpowiedzUsuń
  2. PANI Z MIĘSNEGO HAHAHAHAHA, RZUCAĆ SZYNKĄ W PISZCZKA?
    MARCO SKACZĄCY NA JEDNEJ NODZE LOOOOOOOOOOOOL
    czekam na następny XD

    OdpowiedzUsuń