piątek, 28 marca 2014

Rozdział 46

-Możemy pogadać? 
-Um, jasne wejdź.
Otwarłam szerzej drzwi, by chłopak mógł wejść i  zaprowadziłam go do salonu. 
-Więc w czym problem? 
-Ja... Myślę, że powinniśmy zerwać.
-Przesłyszałam się? Niedawno zaproponowałeś mi wspólne zamieszkanie.- zauważyłam. 
-Oferta jest... Trochę nieaktualna.- uśmiechnął się lekko. 
-Zdążyłam zauważyć. A mogę poznać powód?- uśmiechnęłam się w taki sam sposób. 
-Jesteś w cholerę niezdecydowana!
Wbiłam w niego lodowate spojrzenie. 
-Założę się, że gdybym ci dała tyle samo czasu i tą samą decyzję, zdążyłbyś zmienić zdanie dwieście razy, a i tak nie byłbyś zdecydowany. 
Wypuścił ze świstem powietrze z płuc. 
-Irytuje mnie to po prostu. 
-Zrywasz ze mną tylko dlatego? Kilka godzin temu mówiłeś, że dajesz mi wybór i mogę przylecieć kiedy chcę! 
Wzruszył ramionami.
-Zerwałbyś ze mną, gdybym była teraz z tobą w Monachium? 
-Pewnie nie. 
Pokręciłam z niedowierzaniem głową i uderzyłam go w twarz.
-Tak fałszywej osoby, jeszcze nie widziałam. 
Rozmasował zaczerwieniony policzek i wybiegł z mieszkania. 
 
~*~
 
Nad ranem znowu usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie miałam najmniejszej ochoty otwierać. Wieczorna rozmowa z Mario, upewniła mnie w przekonaniu, że 90% ludzi to świnie i nie warto poświęcać im czasu.
Osoba stojąca przed drzwiami nie zamierzała odpuścić. Stała i dzwoniła dobre piętnaście minut. W końcu wstałam i otwarłam.
-Musimy pogadać. 
Jęknęłam, słysząc znowu to samo stwierdzenie.
-Czego tu chcesz?
Uniosła w zdziwieniu brwi. 
-Nie musisz być taka ostra. 
Zmierzyłam ją lodowatym spojrzeniem. 
-O czym chciałaś porozmawiać?- weszłam do kuchni i nalałam do szklanek soku. Podałam jedną dziewczynie, z drugiej się napiłam. 
-Widziałam wczoraj Mario. 
Wzniosłam oczy do nieba. 
-Całował się z Iggie. 
Otwarłam szerzej oczy ze zdziwienia. 
-Co? Kiedy? Gdzie? Co? Jak? Opowiadaj! 
Usiadła na krześle.
-Wracałam od Clarie... I widziałam ich w parku. Powinnaś z nim pogadać. On cie zdradza!- oburzyła się. Uśmiechnęłam się lekko. 
-Nie interesuje mnie to z kim się całuje, gdzie i kiedy.  Już nie. 
Zmarszczyła brwi. 
-Zerwaliśmy. 
-Rzucił cię?!- otwarła szeroko oczy- Jeszcze miesiąc temu chciał, żebyś wyjechała z nim! 
-Najwyraźniej zmienił zdanie. Przynajmniej znowu jestem singielką- zaśmiałam się. 
Uśmiechnęłam się, ale w środku, to naprawdę bolało.


1 komentarz: