piątek, 22 marca 2013

Rozdział 5


Zamurowało mnie. Piłkarz, który od początku był moim idolem, właśnie uścisnął mi rękę, uśmiechnął się i odbiegł. Nieco sztywno opadłam na zajmowane wcześniej krzesło. Właśnie spełnił się najbardziej nierealistyczny sen, jaki kiedykolwiek miałam.
W takiej chwili dziękowałam losowi, że postawił Iggie na mojej drodze. Znałam ją niecały dzień, ale już pomogła mi jak mało kto. Dlaczego nie przyszło mi do głowy, żeby wcześniej wyjechać do Dortmundu?
W połowie treningu Iggie dała sobie spokój z robieniem zdjęć. Napstrykała ich już tyle, że wyładowały jej się baterie, a poza tym byłam zbyt zajęta oglądaniem ćwiczeń chłopaków. Patrzyła zafascynowana na wszystko co robili. W duchu śmiałam się z jej słów "Kiedyś też będę tak robić". Była taka rozmarzona, że nie miałam serca sprowadzać jej na ziemie.
Jeszcze przed zakończeniem treningu zmyłyśmy się ze stadionu. Iggie chciała mi pokazać centrum handlowe, poza tym miałam jeszcze zanieść CV do Kickera.
Pod główny budynek znanej gazety, dojechałyśmy taksówką. Chciałyśmy mieć to jak najszybciej z głowy by potem wybrać się na zakupowy szał.

*

Stanęłam przed budynkiem ze szkła. Napis nad nim głosił iż jest to biuro magazynku "Kicker". Iggie wepchnęła mnie do środka i zaczekała na zewnątrz. Uśmiechnęła się, pokazała, że trzyma kciuki i zniknęła za rogiem.
Dominika uspokój się. Zanosisz tylko CV, już tyle razy to robiłaś myślałam. Uporczywe myśli, że coś mi nie wyjdzie, palnę jakieś głupstwo lub się skompromituje ciągle zawracały mi głowę przyprawiając ręce o drżenie.
Podeszłam do szklanej lady za którą siedziała starsza pani. Uporczywie klikała coś na klawiaturze, klnąc raz za razem i wciskając back space. Zrobiło mi się jej nieco żal.
-Dzień dobry, ja w sprawie pracy.
Kobieta odparła skrzekliwym głosem nie odwracając głowy od ekranu.
-Drugie piętro, gabinet numer 6.
Grzecznie podziękowałam, choć moja natura niezwykle rwała się by powiedzieć co myśle o jej grubiańskim zachowaniu. Ruszyłam w stronę windy, weszłam do niej i nacisnęłam guzik z numerem dwa. Wydawało mi się, że droga będzie szybka i krótka, ale czas niemiłosiernie mi się dłużył. Miałam wrażenie, że od momentu w którym wsiadłam do blaszanej skrzynki a do chwili w której z niej wysiadłam minęło pół dnia a może nawet i więcej.
Ruszyłam korytarzem w kierunku gabinetu. Miał oszklone drzwi i doskonale widziałam jak duży tłum osób ze skoroszytami się tam zebrał. Redaktor naczelny, który prawdopodobnie siedział za biurkiem miał pełne ręce roboty. Weszłam do środka i stanęłam na samym końcu kolejki za wysokim mężczyzną. Mój niski wzrost dał mi się jeszcze bardziej we znaki, gdy stałam tam jak sierota i nawet nie wiedziałam jak posuwa się kolejka, ile osób jest przede mną, jak zachowuje się redaktor naczelny.
Stałam już w kolejce dobre 15 minut, gdy drzwi windy otworzyły się i wyszły z niej dwie dziewczyny. Blondynka i ruda rozmawiały ze sobą, wybuchając szyderczym śmiechem. Dopiero gdy podeszły bliżej przyjrzałam się im uważnie.
-O! Jak miło cie tu widzieć- zaczęła Caroline- To Ann, dziewczyna Mario. Ann to jest Dominika. Nowa znajoma Iggie.
Ruda podała mi rękę, ale nie była zbyt zadowolona z poznania mnie. Na jej twarzy mimo całego makijażu dostrzegłam odrazę i wredotę.
-Ciesze, się, że cie spotkałam. Ostatnio nie miałam okazji z tobą porozmawiać...
I tym razem też nie będziesz miała pomyślałam. Mój charakter był twardy i trudny, więc z chęcią wypowiedziałabym swoje myśli na głos, ale kultura osobista na to nie pozwoliła. Nie sprowadzaj się do ich poziomu powtarzałam gorączkowo.
-Wybieramy się dzisiaj do kina. Może ty i Iggie- cała jej wypowiedź ociekała jadem, ale imię dziewczyny wymówiła wręcz jak najgorsze przekleństwo- Zechciałybyście pójść z nami?
Chciałam krzyknąć nie i wyrzucić je przez okno razem z tymi skoroszytami, ale nie miałam siły.
-Jasne. Na jaki film?
-Na nowego Sherlocka Holmesa.- oczy Ann pojaśniały radośnie.
-Marco na pewno ucieszy się z tego spotkania, bo jeszcze nie miał okazji cie poznać. O 19 w CineStar.
-Nie spóźnijcie się. Mario bardzo nie lubi czekać- zaśmiała się ruda. Przewróciłam oczami.
-Ty też składasz tutaj podanie o pracę? Jak miło! Ann będziemy miały pierwszą koleżankę w pracy- Caroline zaklaskała cicho, jak chora psychicznie nastolatka.
O tak, będzie super westchnęłam.

*******************************************************

2 komentarze:

  1. Mmmm, wredna Carolin. Lubię to :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestę wredna ;_;
    *Walic to, że to nie ja xD*
    IGA, ZABIERAM CI CHŁOPAKA, CZUJESZ TO? :P

    OdpowiedzUsuń