Cholera, czyli to nie był sen!
-Żyjesz?- dziewczyny od razu rzuciły się w moim kierunku- Jesteś cholernie blada.
-żyje- mruknęłam i dodałam ze skruchą- Przepraszam, nie chciałam ci zepsuć ślubu.
Iggie machnęła tylko ręką.
-Nie ty go zepsułaś.
Kiwnęłam głową.
-Co ci się stało?- Martha przyłożyła mi rękę do czoła. Wzruszyłam ramionami.
-Może stres.
Zrobiła dziwną minę i wyszła z pokoju.
-Przebierz się już, wesele odwołane.
-A jesteście już małżeństwem?- zawołałam jeszcze za nią.
Zauważyłam jak kręci głową.
~*~
-Wychodzisz gdzieś dzisiaj?
Zerknęłam na Iggie znad gazety. Ostatnio była przybita, zdołowana i smutna. Na pocieszenie Marco kupił jej psa i od tego czasu miała trochę lepszy humor.
-Nie, raczej nie. Mam zostać z Milką?
Popatrzyła na mnie z wdzięcznością i wyszła z domu. Posiedziałam jeszcze trochę i ruszyłam do kuchni po coś do picia. W połowie drogi, zebrało mi się jednak na wymioty więc zmieniłam kurs i po chwili spuszczałam w toalecie całe śniadanie.
Zerknęłam w lustro. Pewnie coś mi zaszkodziło. Już któryś dzień z rzędu. A może po prostu mam grypę żołądkową. Przemyłam twarz letnią wodą.
-Może powinnam się przewietrzyć- szepnęłam pod nosem zakładając buty. Właściwie już miałam wychodzić gdy gwałtownie zakręciło mi się w głowie. Resztkami sił doczołgałam się do kanapy.
Nagle coś zaświtało mi w głowie. To niemożliwe skarciłam się w myślach. Na wszelki wypadek, wstałam jednak i pobiegłam do apteki.
~*~
(Iggie)
-Wszędzie pełno reporterów- warknęłam do telefonu- Minęły już dwa tygodnie, a media wciąż tym żyją. Co w nas takiego interesującego?
-Nie wiem, skarbie. Wytrzymasz jeszcze jakoś?
-A mam wybór?- zapytałam z nadzieją.
-Nie bardzo- niemal czułam jak Marco się uśmiecha- Musze kończyć, zaraz mam trening. Kocham cie. Pa.
Wrzuciłam telefon do torebki i ruszyłam z powrotem do mieszkania. Nie było sensu włóczyć się po Dortmundzie. Ostatnimi czasy, nie było w nim nic co mogłoby mnie zainteresować.
Weszłam do domu i niemal od razu przy mojej nodze pojawiła się Milka. Pogłaskałam ją na przywitanie i skierowałam się do pokoju.
Dominika siedziała w łazience z twarzą opuszczoną nisko. Podeszłam bliżej.
-Coś się stało?- zapytałam, lekko szturchając ją w ramie.
Odwróciła wzrok w moją stronę i zagryzła wargę.
-Jestem w ciąży.
******************************************************
TA TA DA DAAAAAAAAAAAAAAAAAAAM
"nie wiem SKARBIE" pozdrowienia z trumny hehe
OdpowiedzUsuńi milkaaaaa<3333
i ty w ciąży XD