wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 41

-Moja głowa...- jęknęłam, podnosząc się z łóżka. Zerknęłam przelotnie na ubranie, w obawie, że będzie to błękitna sukienka ze snu. Prawie krzyknęłam widząc w pokoju Iggie w sukni ślubnej i Marthe, ubraną tak samo jak ja.
Cholera, czyli to nie był sen! 
-Żyjesz?- dziewczyny od razu rzuciły się w moim kierunku- Jesteś cholernie blada.
-żyje- mruknęłam i dodałam ze skruchą- Przepraszam, nie chciałam ci zepsuć ślubu.
Iggie machnęła tylko ręką.
-Nie ty go zepsułaś.
Kiwnęłam głową.
-Co ci się stało?- Martha przyłożyła mi rękę do czoła. Wzruszyłam ramionami.
-Może stres.
Zrobiła dziwną minę i wyszła z pokoju.
-Przebierz się już, wesele odwołane.
-A jesteście już małżeństwem?- zawołałam jeszcze za nią.
Zauważyłam jak kręci głową.

~*~

-Wychodzisz gdzieś dzisiaj?
Zerknęłam na Iggie znad gazety. Ostatnio była przybita, zdołowana i smutna. Na pocieszenie Marco kupił jej psa i od tego czasu miała trochę lepszy humor.
-Nie, raczej nie. Mam zostać z Milką?
Popatrzyła na mnie z wdzięcznością i wyszła z domu. Posiedziałam jeszcze trochę i ruszyłam do kuchni po coś do picia. W połowie drogi, zebrało mi się jednak na wymioty więc zmieniłam kurs i po chwili spuszczałam w toalecie całe śniadanie. 
Zerknęłam w lustro. Pewnie coś mi zaszkodziło. Już któryś dzień z rzędu. A może po prostu mam grypę żołądkową. Przemyłam twarz letnią wodą.
-Może powinnam się przewietrzyć- szepnęłam pod nosem zakładając buty. Właściwie już miałam wychodzić gdy gwałtownie zakręciło mi się w głowie. Resztkami sił doczołgałam się do kanapy. 
Nagle coś zaświtało mi w głowie. To niemożliwe skarciłam się w myślach. Na wszelki wypadek, wstałam jednak i pobiegłam do apteki. 

~*~

(Iggie)
-Wszędzie pełno reporterów- warknęłam do telefonu- Minęły już dwa tygodnie, a media wciąż tym żyją. Co w nas takiego interesującego?
-Nie wiem, skarbie. Wytrzymasz jeszcze jakoś?
-A mam wybór?- zapytałam z nadzieją. 
-Nie bardzo- niemal czułam jak Marco się uśmiecha- Musze kończyć, zaraz mam trening. Kocham cie. Pa. 
Wrzuciłam telefon do torebki i ruszyłam z powrotem do mieszkania. Nie było sensu włóczyć się po Dortmundzie. Ostatnimi czasy, nie było w nim nic co mogłoby mnie zainteresować.
Weszłam do domu i niemal od razu przy mojej nodze pojawiła się Milka. Pogłaskałam ją na przywitanie i skierowałam się do pokoju. 
Dominika siedziała w łazience z twarzą opuszczoną nisko. Podeszłam bliżej. 
-Coś się stało?- zapytałam, lekko szturchając ją w ramie. 
Odwróciła wzrok w moją stronę i zagryzła wargę. 
-Jestem w ciąży. 

******************************************************
TA TA DA DAAAAAAAAAAAAAAAAAAAM


1 komentarz:

  1. "nie wiem SKARBIE" pozdrowienia z trumny hehe
    i milkaaaaa<3333
    i ty w ciąży XD

    OdpowiedzUsuń