wtorek, 27 maja 2014

Rozdział 49

Następnego dnia, w wyśmienitym humorze wybrałam się na zakupy. Zazwyczaj to Iggie biegała po spożywczakach, więc gdy jej zabrakło lodówka bardzo szybko zrobiła się pusta.
Na myśl o Iggie coś mnie zakuło. Dzisiaj mijał tydzień odkąd wyjechała do Monachium z Mario. Dotarło to do mnie, dopiero gdy spojrzałam na telefon i wyświetlającą się na ekranie datę. Wcześniej, Marco skutecznie kradł mi czas na przemyślenia, a ponieważ dzisiaj wybrał się gdzieś ze znajomymi, miałam kilka godzin dla siebie.
Zastanawiałam się, jak Iggie radzi sobie w Monachium. Nie wątpiłam, że Mario wspiera ją jak może, ale sam dopiero niedawno się tam znalazł i na pewno nie zdążył zawiązać jeszcze nowych znajomości. Myślałam o tym, z kim Iggie zacznie się kolegować. Do tej pory trzymała z dziewczynami piłkarzy z Borussii, ale nie byłam przekonana co do tego czy z tamtymi zaprzyjaźni się tak samo. Monachijki wydawały mi się sztuczne i fałszywe.
Najbardziej przykro zrobiło mi się w momencie, gdy uświadomiłam sobie, że od czasu kiedy wyszła wtedy z mieszkania, nie odezwała się do mnie ani słowem. Dzwoniłam do niej kilka razy, ale zawsze odzywała się poczta głosowa. Zostawiłam jedną, lub dwie wiadomości z prośbą o oddzwonienie, ale albo je zignorowała, albo po prostu jeszcze nie odebrała.
Zamknięta w świecie własnych uczuć i przemyśleń, nieświadomie krążyłam po Dortmundzie. Niewidzącym wzrokiem patrzyłam na chodnik i na to jak stawiam nogi. W końcu z kimś się zderzyłam.
Wydukałam ciche przepraszam i chciałam ruszyć dalej, ale osoba, w którą uderzyłam uparcie stała przede mną.
-Halo, tu ziemia- w końcu zwróciłam uwagę na dziewczynę. Ciemne kręcone włosy, zgrabna sylwetka, urocza twarz i wyszczerzone zęby.
-Hej Alex- uśmiechnęłam się blado- Przepraszam, że cię nie zauważyłam, jestem dzisiaj trochę zamyślona.
-Trochę?- zaśmiała się- Właśnie szłam w twoją stronę. Idziesz na zakupy? Chętnie ci pomogę, muszę z tobą porozmawiać.
Nie dopuszczając mnie do słowa, pociągnęła mnie w stronę głównej drogi, a stamtąd do galerii handlowej. Nieświadomie skojarzyła mi się z Iggie. Zachowywała się bardzo podobnie- byłą rozgadana i wesoła.
Starałam się jej słuchać, ale wciąż wracałam myślami do Iggie, albo do Marco. O ile na myśl o dziewczynie robiło mi się nieprzyjemnie, o tyle o blondynie mogłabym myśleć całymi dniami i nocami. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie przez ostatni tydzień, do tego stopnia, że chciał mnie nawet zaprosić do rodziców. Dziwnie było myśleć, że jeszcze całkiem niedawno spotykał się z Iggie, a teraz mnie zawrócił w głowie.
Po zrobionych zakupach, zaproponowałam Alex kawę. Wybrałyśmy się więc do kawiarni i zajęłyśmy pierwsze wolne miejsca.
-To prawda, że spotykasz się teraz z Marco?
Choć pomyślałam, że to nie do końca jej sprawa i powinna pilnować swoich spraw, to kiwnęłam głową.
-Możesz mi nie wierzyć, ale widziałam go z Clarie.
Naszła mnie ochota na śmiech. Aby ukryć grymas na twarzy, upiłam łyk przyniesionej kawy.
-No i co? Przecież może się spotykać z kim chce.
-Nie jestem pewna czy zrozumiałaś- zagryzła wargi- Widziałam ich. Razem. W jednym łóżku.
Wypowiedziane przez dziewczynę słowa, sprawiły, że filiżanka z gorącym napojem wylądowała na podłodze, tłukąc się na miliony kawałków.

****************************************************************************

1 komentarz:

  1. AHAHAHHHAHAHAAHAHAHAH NIKKI BIEDNA
    DODAWAJ NASTEPNY ROZDZIAL

    OdpowiedzUsuń