-Co tam?
-Chyba nic ciekawego.- wstałam, zaczynając zbierać rzeczy- Czy ja mogę wiedzieć co tutaj robisz? Jestem trochę zajęta.
Położyła się. Zacisnęłam pięści.
-Iggie poprosiła mnie, żebym dotrzymała ci towarzystwa.
-Dlaczego akurat ciebie?
Wzruszyła ramionami.
-Sama jest zajęta.
-Nie o to mi chodziło.
Wyjęłam z szafy większość ciuchów i włożyłam je do wcześniej przygotowanej walizki.
-Wybierasz się gdzieś?
Chwilę panowała cisza, zastanawiałam się co jej odpowiedzieć.
-Nie musisz wiedzieć co robię, gdzie i czy w ogóle wyjeżdżam. Dlaczego wpieprzasz się w moje życie?
-Twoi przyjaciele to robią, bo się o ciebie martwią- odparła.
-Nie jesteś jednym z moich przyjaciół, więc możesz już sobie iść. I zostawić mnie w spokoju, raz na zawsze.- warknęłam, odwracając się.
Przyjrzała mi się jeszcze raz i wyszła.
~*~
-To po prostu strasznie chamskie- tupnęłam ze złością nogą. Usłyszałam jak Mario śmieje się cicho pod nosem- To poważna sprawa.
-Wiem, przepraszam po prostu bawi mnie twoja reakcja. W sobotę będziesz już w nowym domu, z daleka od Alex.
-Skąd ta dziewczyna się w ogóle urwała?
-Klub, Nuri... Pamiętasz?
Mruknęłam coś, mając ochotę puknąć się w głowę.
-Widzimy się jutro?
-Widzimy się jutro.
~*~
-Przenosiny do Monachium?
Kiwnęłam głową.
-Złożyłam wniosek już jakiś czas temu, miałam nadzieję, że został rozpatrzony.
Mężczyzna pomyszkował chwilę po półkach i znalazł jakiś papierek.
-Owszem został.-po chwili milczenia dodał, z sarkastycznym uśmiechem- Negatywnie.
Otwarłam szczerzej oczy ze zdziwienia.
-Nie rozumiem w czym problem, chyba nigdy nie było na mnie żadnych skarg, wypełniałam swoje obowiązki.
-I rzadko zaglądała pani do biura.
-Nie mam w umowie ilości godzin, które muszę tu przesiedzieć.
-Oczywiście, że nie, ale to nieuczciwe względem innych pracowników.
-Dogadaliśmy się. Gdyby tak nie było, pewnie widywałby mnie pan tu częściej.
-Nie tylko w tym rzecz. Tutaj miała pani świetny dostęp do piłkarzy, klubu, ogółem zespołu. Pani wywiady dotyczyły również życia prywatnego piłkarzy, co bardzo pochwalają stada niezrównoważonych nastolatek, zakochanych w sportowcach.
-Tam też będę miała takie możliwości- przerwałam mu.
-Decyzja zapadła. Ma pani coś jeszcze do załatwienia?
Zaprzeczyłam i wyszłam z gabinetu.
~*~
Spojrzałam w brązowe, pełne nadziei oczy Iggie. Pokręciłam głową.
-Najwyżej złożę rezygnację- wzruszyłam ramionami- I rozejrzę się za inną pracą.
Dziewczyna opuściła ramiona.
-A już myślałam... Nieważne. Kiedy wyjeżdżasz?
-Mamy samolot w sobotę.
-Samolot?
-Mario nie chce jeździć samochodem przez pół kraju.
Kiwnęła głową.
-Ale.. Dzisiaj jest już czwartek! Dlaczego tak szybko?
-Pierwszego lipca rozpoczynają się pierwsze treningi. Chyba wypadałoby na nich być, prawda?
-Ale ty nie musisz. Tylko Mario.- zauważyła.
-Iggie...
Przewróciła oczami.
-Dobra. Mamy jeszcze razem dwa wspólne dni. Nie opędzisz się ode mnie!- zaśmiała się, zaczynając mnie łaskotać.
*******************************************
Z DUPY ZAKOŃCZENIE TAK JAK CAŁY ROZDZIAŁ DZIĘKUJE BYE