piątek, 3 maja 2013

Rozdział 34

-Awansowaliśmy!!!- usłyszałam za oknem. Pośpiesznie załączyłam telewizor.
2:0. Myślałam że udało im sie coś strzelić w ciągu tych 5 ostatnich minut, których nie oglądałam. Ech, emocje. Wynik nie miał jednak znaczenia. Wcześniejsza wygrana 4:1 dała nam awans do finału Champions League. Lubiłam Real, ale teraz byłam szczęśliwa, że nie udało im się odrobić strat z pierwszego meczu.

*

Iggie weszła do mojego pokoju z trzema wieszakami w ręce.
-Która najlepsza?
Wygrzebałam się z kołdry i przetarłam oczy.
-Wszystkie są ładne.
-No, ale która najlepsza?
-A jakie to ma znaczenie?
Przewróciła oczami.
-Ide spotkać się z rodzicami Marco. "Rodzinna" kolacja i te bzdety. Chce wypaść jak najlepiej.
-Ty to głupia jesteś!- usłyszałyśmy głos Marthy z drugiego pokoju- On i tak cie będzie kochał, bez względu na to co na siebie założysz.
Iggie tupnęła nogą, jak małe dziecko.
-Ty sie nie liczysz- odkrzyknęła jej- Więc którą wybierasz?
-A może lepiej jak Martha wybierze?- zapytałam.
-Martha się nie liczy- Iggie zrobiła nadąsaną minę i wyszła z pokoju.

*

-Masz pożyczyć puder?- Martha wstawiła głowę do pokoju.
-Masz pożyczyć tusz?- Iggie również stanęła w progu. Podniosłam się z kanapy i rzuciłam w ich kierunku kosmetyczkę.
-A co jeśli powiem, że nie?
-To się na ciebie obrażę- mruknęła Martha, wyjęła kosmetyk i odrzuciła kosmetyczkę.
-Martha, ty gdzieś wychodzisz?- zdziwiła się Iggie
-Idę pocieszać Moritza, bo biedak nie podniósł się jeszcze po wiadomości o transferze Mario.
Przyjrzałam się Iggie, która nagle jakoś spochmurniała. Moja mina też musiała być średnio radosna.
-Marco też nie jest z tego zadowolony, ale nie musze go jakoś pocieszać. Sam sie pocieszył.
-Mhm. Już my wiemy w jaki sposób- zaśmiałam się.
Dziewczyny zniknęły w łazience a ja opadłam na łóżko. Jakoś wcześniej nie myślałam o przejściu Mario tak poważnie. Dopiero teraz, tak naprawdę do mnie dotarło że od przyszłego sezonu nie zobaczę go na boisku w barwach BVB.
-Iggie sama sie świecisz! Ja lśnię!- usłyszałam z łazienki.
-Mhm, ciekawe czym lśnisz. KURDE UWAŻAJ!
Stały w łazience, przepychając się przed lustrem. Iggie malowała oczy a Martha się pudrowała.
-Czy wy macie jakiś problem?- uniosłam brew.
-TAK, MAMY ICH WIELE- odkrzyknęły razem, zamykając mi drzwi przed nosem.


*

Zasiadłam na kanapie z kakałkiem w ręce i załączyłam telewizor w poszukiwaniu jakiegoś naprawdę dobrego filmu. Iggie i Martha, wyszły przed chwilą i zapowiadał się przyjemny wieczór spędzony w samotności. 
-Nuda, nuda, nuda, nuda- mruknęłam zmieniając cały czas kanały. Dzwonek do drzwi. 
-Czego zapomniałaś, Iggie?- podeszłam by je otworzyć. 
-Em... Cześć. 


***************************************************************
MUAHAHAHAHAHA ZOSTAWIAM WAS W TAKIEJ NIEPEWNOŚCI, ALE NA PEWNO WSZYSCY SIE DOMYŚLAJĄ KTO PRZYSZEDŁ ;--))))))

3 komentarze:

  1. TO NA PEWNO HITLER PRZYSZEDŁ!!!!! MAM RACJĘ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAK OCZYWIŚCIE. ODPOWIEDZIAŁ NA NASZĄ KARTKĘ Z ŻYCZENIAMI PO POLSKU BO NIE WIE ŻE JESTEŚMY POLKAMI

      Usuń
  2. IGA A KTÓŻ BY INNY? DONIA I TE JEJ "MHM". CHCĘ NASTĘPNY. TERAZ. ;_;

    OdpowiedzUsuń