sobota, 7 grudnia 2013

Rozdział 38

Powrót do domu, okazał się najtrudniejszy w całym moim życiu. Chciałam tylko chodzić i podziwiać Dortmund. Nawet po kilku tygodniach mieszkania tu, nigdy nie mogłam się napatrzyć. Na stadion, wysokie budynki, parki. Czułam, że to moje miejsce.
Mieszkanie, w którym zastałam Iggie i Marco, uświadamiało mi, że muszę podjąć decyzję, im szybciej tym lepiej.
Zamknęłam się w pokoju na długie godziny, wciąż rozmyślają. Wyszłam z pokoju dopiero gdy zgłodniałam i poczułam zapach kolacji.
Przy kuchence krzątała się Alex. Zmierzyłam ją badawczym spojrzeniem.
-A ty tu co?
-Iggie poprosiła mnie, żebym coś tu zrobiła.
-A ona gdzie?- zapytałam, domyślając się, że pewnie wyszła.
-Marco zabrał ją do kina.
Uśmiechnęłam się na myśl, że może przynajmniej Iggie będzie szczęśliwa.
-Mówiła kiedy wróci?
Dziewczyna pokręciła głową i zniknęła w salonie. Doszłam do wniosku, że może warto poprosić ją o radę? Zazwyczaj miała całkiem dobre pomysły. Przypomniałam też sobie, że chciała ze mną o czymś porozmawiać. Dzisiejszy wieczór wydawał się być idealny do rozmowy.
Czekałam na Iggie z dwie godziny. W między czasie, zdążył nas odwiedzić Robert z Anią i oczywiście Mario. Wyciągnęliśmy jakieś gry i do powrotu zakochańców, bawiliśmy się jak dzieci w 'Monopoly'. Zbankrutowałam jako pierwsza, zaraz po mnie odpadła Alex i Ania. Wyjątkowo nie miałam wtedy głowy do zabaw.
Gdy goście poszli, zapukałam do sypialni Iggie i po usłyszeniu 'proszę' weszłam do środka.
-Możemy porozmawiać?- zapytałam, siadając na brzegu łóżka. Odłożyła czytaną właśnie książkę i wbiła we mnie ciepłe spojrzenie.
-Widzę, że 'kiedyś' nadeszło szybciej niż się spodziewałam.
Kiwnęłam głową, spuszczając wzrok.
-Więc?
Wypuściłam ze świstem powietrze z ust. Opowiedziałam jej wszystko. Wszystko co się wydarzyło. Wszystko co mnie dręczyło. Nie przerywała, wysłuchiwała, potakiwała, próbowała zrozumieć.
-A... Jaki on jest?
-Kto?- zdziwiłam się.
-No Mario...
Popatrzyłam na nią jak na kretynkę, ale gdy dotarło do mnie o co pyta, rzuciłam w nią poduszką.
-Nie przyszłam o tym rozmawiać!
Zachichotała, szybko jednak stała się poważna.
-Znalazłaś się w... Posranej sytuacji, ładnie ujmując.
-No co ty nie powiesz?
Przewróciła oczami.
-Jakiej decyzji nie podejmiesz, jakoś kogoś zranisz. Albo siebie, albo Mario, albo nas... Słuchaj, ciężko mi to przechodzi przez gardło, ale może powinnaś wyjechać z nim?
-Tak myślisz?
-Myślę, że czego byś nie zrobiła, decyzja w jakiś sposób będzie słuszna, więc nie ma zbyt wielkiej różnicy, którą wybierzesz- stwierdziła, wzruszając ramionami.
-A co z pracą?
Zamyśliła się.
-W Monachium też jest wydział Kickera, z tego co mi wiadomo. Po prostu wniesiesz tu prośbę o przeniesienie. I tyle.
Westchnęłam.
-Jeszcze się nad tym zastanowię. O czym chciałaś ze mną wczoraj pogadać?
-Chciałam się ciebie zapytać... Ale to głupie, przecież jeszcze nawet nie mamy ustalonej daty...
-Mów, mnie nie denerwuj!
-Byłabyś moją druhną?
Uśmiechnęłam się lekko.

****************************************************************
MACIE TAKIE Z DUPY, NAJGORSZE ZAKOŃCZENIE. LECE NA MECZ PA