Byłam w kiepskim humorze, choć wydawać się mogło całkowicie inaczej.
-Czekałam na Ciebie. Musimy pogadać.
Uśmiechnęłam się lekko, ruszając do pokoju.
-Może później?
Zamknęłam drzwi, które po chwili zostały jednak z hukiem otwarte.
-Jakie później?! Ja muszę z Tobą porozmawiać teraz!
Rzuciłam się na łóżko, ukrywając twarz w poduszkach.
-Nie mam teraz nastroju- warknęłam.
-Nic mnie to nie obchodzi- usiadła na krześle- Będę tu siedziała tak długo, aż ze mną nie porozmawiasz.
Wypuściłam ze świstem powietrze. Przez pierwsze piętnaście minut była całkiem cicho, jedynie posyłała mi zniecierpliwione spojrzenia.
Dopóki nie przeszkadzała mi myśleć, mogła tu sobie siedzieć. Miałam cichą nadzieje, że może jednak mi przerwie, nic takiego jednak nie nadchodziło.
Jakiej decyzji bym nie popełniła, kogoś skrzywdzę. Jeśli wyjadę, skrzywdzę samą siebie i wszystkich których tu zostawiam. Jeśli zostanę, zranię Mario i siebie. Ale jeśli wrócę do Polski...
Wyglądało na to, że wracając do Polski, zranię tylko siebie. Wydawało mi się to najbardziej rozsądną opcją.
To najtrudniejsza decyzja w całym moim życiu. Dlaczego nie mogę decydować o tym co chce na śniadanie, jak niektórzy?
-Czy już możemy porozmawiać?
Podniosłam wzrok. Widząc cały ten pokój, siedzącą w nim Iggie i idealny Dortmund za oknem, niemal się popłakałam. Mój dom. Moi przyjaciele. Moje marzenia. Miałam je tak po prostu zostawić?
Pokręciłam głową i odwróciłam się w stronę ściany.
-Kiedyś będziemy musiały porozmawiać.- zauważyła.
-Kiedyś na pewno.
~*~
Póki jeszcze było jasno, wybrałam się na długi spacer po Dortmundzie. Wiedziałam, że to tylko utrudni mi podjęcie decyzji, ale nie mogłam się oprzeć.
Patrząc na wysokie dachy wieżowców w Dortmundzie, zastanawiałam się jak będzie wyglądać moja przyszłość. Gdy miałam 5 lat myślałam że będę księżniczką, w wieku 10 lat wolałam już być szanowaną panią doktor, a zanim się obejrzałam przyszła wymarzona 15 i już starałam się o studia prawnicze.
A teraz? Miałam 21 lat i miałam wybierać pomiędzy Dortmundem, Monachium, a Polską.
Dlaczego nie da się sklonować?
Zauważyłam zakochaną parę na ławce w parku. Uśmiechnęłam się lekko na widok ich splecionych dłoni i odeszłam dalej.
Może kiedyś będę naprawdę szczęśliwa?
~*~
(Iggie)
-I co zamierzasz zrobić?- zapytał blondyn opadając na kanapę.
-Jak to co? Zatrzymać ją w Dortmundzie!
-Nie sądzisz, że to przesada? Jest dorosła, ma prawo sama o sobie decydować.
Zmierzyłam go chłodnym spojrzeniem.
-Jeśli tak samo zareagowałeś na wieść że Mario wyjeżdża do Monachium to znaczy że on nie był twoim przyjacielem.
Marco wzniósł oczy do nieba.
-To nie to samo.
-Owszem, to to samo!
Pokręcił głową.
-Jego wiązał już kontrakt, kiedy mi o tym powiedział. Myślisz że gdybym mógł, to bym go nie zatrzymał?
Zauważyłam że posmutniał.
-Przepraszam, to nie miało tak zabrzmieć- zdałam sobie sprawę z tego jakie to musi być dla niego trudne.
-Nie szkodzi- uśmiechnął się lekko, ale jego wzrok nadal był smutny- Więc co robimy?
-Akcje, zatrzymać Dominikę w Dortmundzie, uważam za rozpoczętą!
*****************************************************************
DOBRA MACIE SE TU TAKIE COŚ, PO PARU MIESIĄCACH NIEOBECNOŚCI, DZIWNIE SIE PISAŁO ALE CO TAM.