Wszystko potoczyło się za szybko. Stanowczo zbyt szybko.
Dopiero przyjechałam do Dortmundu. Dopiero poznałam Iggie i całą resztę. Dopiero co dostałam na stałe prace i się tu zadomowiłam. A teraz?
Siedziałam z Mario na trybunach Signal Iduna Park. Żółto-czarni grali ostatni mecz sezonu z Hoffehein. Wydawało się że spadkowa drużyna będzie łatwa do pokonania. Okazało się jednak inaczej. Długo próbowaliśmy coś strzelić. Sytuacji bramkowych było naprawdę sporo, po 15 minutach nawet Mario przestał liczyć. Cała pierwsza połowa była dość spokojna. Problemy zaczęły się dziać w drugiej...
Arbiter spotkania musiał znienawidzić Borussen w ciągu przerwy bo w ciągu drugiej części spotkania stał się dużo ostrzejszy w wymierzaniu kar. Widziałam jak Mario zaciska zęby gdy Mats dostaje żółtą kartkę a sędzia dyktuje rzut karny, oczywiście w ciągu kilkunastu sekund zamieniony w gola. Kilka minut potem poderwał się z miejsca i zaczął głośno klnąć. Zresztą nie on jeden. Czerwoną kartkę dostał Roman i znowu została podyktowana 11. Mecz zakończył się wynikiem 2:1 i kilkunastoma kartkami dla Dortmunczyków.
-Jebany arbiter- warknął Mario, wychodząc ze stadionu.
-Pierdol sędziego- odpowiedziałam- Lewy nie zdobędzie korony króla strzelców. Kißling strzelił bramkę w 90 minucie.
Piłkarz popatrzył na mnie ponuro. Ostatni raz taki wzrok widziałam u niego w wieczór gdy przyszedł do mnie z Lewym.
-Co wy tutaj robicie?- przymrużyłam gniewnie oczy, jednak otworzyłam szerzej drzwi. Robert odchrząknął i wepchnął Mario do środka.
-Musicie pogadać- szepnął i odszedł.
-Chciałem cie przeprosić.- zmierzył mnie ponurym spojrzeniem.
-Przeprosić mnie? Za co?
-Za ten transfer i to całe zamieszanie. Dopóki gram dla BVB to ono będzie dla mnie najważniejsze.
-Ciesze się.
-Ale nadal jesteś zła- westchnął.
-Chyba jak każdy. Nie potrafimy zrozumieć dlaczego akurat Bayern? To logiczne że chce się rozwijać, ale dlaczego akurat w Monachium? Mało to jest innych świetnych klubów? No i jeszcze boli nas twoje kłamstwo.
-Nas?
-Kibiców.
-Wiem i przepra...
-Nie przepraszaj-przerwałam- Zapomnijmy już o tym- poprosiłam.
Kiwnął głową.
Wtedy też dowiedziałam się że moja praca dla Kickera była tylko testem. Na szczęście okazało się że zdałam, ale bałam się myśleć co by było gdybym go nie przeszła. Pisałam wiadomości dla magazynu można powiedzieć że za darmo przez prawie dwa miesiące.
-Ten to ma fuksa- stwierdził. Kopnął ze złością pobliski kamyk.
*
Obudziłam się rano z myślą, że przyśnił mi się najgorszy sen w życiu. Przegrany mecz z Hoffehein? Moja psychika spłatała mi niezły żart pomyślałam.
Gdy jednak weszłam do kuchni okazało się że to nie był sen. W telewizji przez cały czas mówili tylko o zakończeniu sezonu Bundesligi i najświeższych informacjach ze świata piłki.
Przybita Iggie siedziała przy stole i powoli żuła pomidora.
-Wszystko w porządku?
Pokręciła głową i zniknęła w swoim pokoju. Wyjrzałam przez okno. Na dworze padało, wiało i z tego co zauważyłam było zimno. Ludzie szybko przemykali spod jednego dachu, pod drugi, skrywali twarze za wysokimi kołnierzami, lub osłaniali się od deszczu wygiętymi przez wiatr parasolami.
Usłyszałam znajomy dźwięk dzwonka.
-Jesteś w domu?
-Chwilowo.
-To dobrze bo za chwile nie będziesz. Zabieram cie dzisiaj na obiad.
*
-To gdzie jedziemy?- zapytałam, siedząc w samochodzie Mario.
-Niespodzianka.
-Nie możesz mi powiedzieć?
-Zastanówmy się... Nie.
Pokazałam mu język.
Podróż minęła w ciszy. Nie była ona jednak krępująca. Nie próbowaliśmy przerwać jej na siłę. Była naturalna, zwykła, nie przeszkadzała nam. Rozumieliśmy się bez słów.
Mario zaparkował na parkingu i otworzył mi drzwi. Moim oczom ukazał się wysoki piętrowiec w którym mieszkał piłkarz.
-Nie mogłeś mi od razu powiedzieć że jedziemy do ciebie?
Weszliśmy na górę. Jeszcze zanim otworzył drzwi mieszkania czułam intensywną woń obiadu który przygotował.
W pomieszczeniu panował romantyczny nastój. Światło było przygaszone a na półkach stały małe świeczki, rzucające osobliwy cień na ściany i wszystko co znajdowało się w mieszkaniu. W salonie rozłożono koc a na nim ustawiono finezyjnie złożone serwetki, talerze, kieliszki i półmiski z jedzeniem.
-Miał być piknik, ale pogoda nie pozwoliła- szepnął do ucha stojąc za mną. Zadrżałam lekko. Ujął moją dłoń i zaprowadził do "stolika".
-Zanim zaczniemy jeść, chce cie o coś zapytać.
-Pytaj.
-Jak wiesz, w lipcu przechodzę do Bayernu. Wiąże się to z przeprowadzką.
-Musisz mi o tym przypominać?- westchnęłam smutno- Przejdź do rzeczy proszę.
-Nie wytrzymam naszej rozłąki...
-Mario ja też nie
Co ty gadasz głupia?! Nie rozumiałam jakim cudem Mario przywiązał się do mnie aż tak bardzo w ciągu tych dwóch miesięcy, ale nie rozumiałam wielu rzeczy więc jedna w tą czy we wte...
-Wyjedź ze mną.
*********************************************************
MACIE SE TU TAKIE GÓWNO I SIE UDŁAWCIE. JESTEM WŚCIEKŁA IDE DEMOLOWAĆ POKÓJ.
Do końca opowiadania został jeden jedyny rozdział ;((((((((((((((((((((((((((((((((((( Napisze go po finale.
Ale, ale. ZAŁOŻE SE INNEGO BLOGA O INNYM PIŁKARZU I SIE TAM OBECNI BOHATEROWIE POJAWIĄ.
NO TO IDE DEMOLOWAĆ POKÓJ. HSHSHS